Obecna sytuacja i perspektywy na rynku symulacji inżynierskich w Polsce

single-01

Po ostatnim wpisie odnośnie tego jak rozpocząć naukę symulacji inżynierskich, zostałem zapytany jak wygląda rynek pracy w Polsce. W krótkich słowach — nie ma źle, ale mogłoby być zdecydowanie lepiej. W tym tekście postaram się opisać swoje doświadczenia z branżą analiz MES, podsumować jak wygląda obecna sytuacja oraz przedstawić perspektywy na przyszłość.

Moje doświadczenia

Po ukończeniu studiów w 2015 roku, dostałem kilka propozycji pracy jako inżynier konstruktor. Szczerze mówiąc, nie odpowiadało to moim ambicjom, ponieważ chciałem zajmować się głównie symulacjami. Prawdopodobnie na to, że otrzymywałem takie oferty pracy, wpływ miał fakt, że szukałem tylko w obrębie mojego rodzinnego miasta. Niemniej, w tamtym czasie ofert związanych z symulacjami na terenie całego kraju też nie było zbyt wiele. Jeśli już jakieś się pojawiały to wymagały kilkuletniego doświadczenia, co oczywiście wykluczało mnie jako kandydata. Były też takie, które były związane w jakimś stopniu z MES, ale nie na tyle, żeby warto było zmieniać dla nich miejsce zamieszkania. Dlatego z braku interesujących mnie propozycji zdecydowałem się aplikować na oferty zagraniczne.

Na dzień dzisiejszy nie mieszkam w Polsce co poniekąd dyskredytuje mnie jako osobę, która chce ocenić sytuację tam panującą. Z drugiej strony, od początku emigracji prężnie śledzę co się dzieje w mojej ojczyźnie i staram docierać do ludzi związanych z branżą. Dzięki temu co robię, odnoszę wrażenie, że jest nieco lepiej niż było.

Ostatnio z ciekawości sprawdziłem ile ofert pracy związanych z symulacjami znajdę na pracuj.pl. W 2015 roku tych ofert było kilka na całą Polskę, przy czym każda wymagała co najmniej kilku lat doświadczenia. Teraz tych ofert jest kilkanaście i są one dość różnorodne. Oprócz pracuj.pl, kilka interesujących ofert znalazłem także na LinkedInie. Świadczy to o tym, że sytuacja na rynku pracy zmienia się na lepsze. Trzymam mocno kciuki, żeby ten trend jeszcze przyspieszył.

Oczywiście bycie zatrudnionym nie jest celem samym w sobie. Pracujemy po to, żeby zarabiać pieniądze i o pieniądzach też należy wspomnieć. Niestety, firmy w Polsce nie są skore do dzielenia się informacjami odnośnie zarobków. Przez to bardzo ciężko znaleźć konkretne dane odnośnie pensji w branży symulacji inżynierskich. Pomimo to udało mi się dotrzeć do pewnych informacji. Pani Karolina Michalak, zajmująca się rekrutacją na stanowiska MES/CFD, była tak uprzejma i podzieliła się ze mną konkretnymi widełkami wynagrodzeń. Widełki prezentują się następująco:

  • Stażysta/student od 3000 zł brutto do 4000 zł brutto
  • Inżynier z niewielkim doświadczeniem od 4000 zł do 6000 zł brutto
  • Inżynier z doświadczeniem powyżej 3 lat od 5000 zł do 7000 zł brutto
  • Inżynier Team Leader od 6000 zł do 9000 zł brutto

Tutaj chciałbym także zamieścić komentarz pani Karoliny odnośnie tego jak często wygląda rekrutacja.

Z racji tego, że obliczenia MES czy CFD są raczej niszą w obszarze inżynierii to oczekiwania kandydatów rosną z dnia na dzień tym bardziej im większe ktoś ma umiejętności i wiedzę z tej tematyki.
Często jest tak, że kandydat przychodzi na spotkanie w sprawie stanowiska wykwalifikowanego specjalisty z dużymi oczekiwaniami finansowymi, a nie zna podstaw, takich jak prawo Eulera (tarcie opasania) czy wykres rozciągania stali. Niestety, obecnie doświadczenie też nie zawsze idzie w parze z umiejętnościami i wiedzą. W związku z tym stawka może być wyższa przy dużej wiedzy, a małym doświadczeniu zawodowym.

W mojej opinii ten komentarz porusza pewną ważną kwestie. Ilość lat doświadczenia w branży nie zawsze jest proporcjonalna do wiedzy, którą ktoś posiada. Wystarczy kilka pytań by poznać czy mamy do czynienia z osobą, która wie o czym mówi czy może nie. Z drugiej strony jest sporo osób, które są, aż za bardzo świadome tego czego jeszcze nie wiedzą. To właśnie takie osoby powinny skupić się nad tym by jak najlepiej się sprzedać i wykorzystać fakt, że to wiedza jest opłacana, a niekoniecznie doświadczenie.

Kolejne źródło to raport firmy Hays. Choć nie przedstawia on zarobków dla inżyniera symulacji to wydaje mi się, że pensja powinna być zbliżona do pozycji Design Engineer, czyli de facto konstruktora. Według tego raportu, dla osoby z doświadczeniem od trzech do pięciu lat, minimalne wynagrodzenie oferowane na rynku to 5,5 tys. zł brutto. Najczęściej oferowana stawka to 7 tys. zł brutto, a maksymalna to kwota rzędu 10 tys. zł brutto. Czy to dużo, czy mało — to już każdy sam musi ocenić.

Pokusiło mnie również, żeby porównać jak sprawa się ma na rynku brytyjskim. Tylko w zeszłym tygodniu wrzucono na LinkedIn ponad 30 ofert, które były skierowane do inżynierów używających Abaqusa. Z jednej strony widać zauważalną różnicę w liczbie ofert, z drugiej — ktoś chyba zapomniał o Brexicie 😉 Jeśli chodzi o zarobki to również wyglądają one zgoła inaczej. Te można samemu sprawdzić, bo większość firm chcąc przeprowadzić poprawnie selekcje kandydatów zamieszcza widełki w ogłoszeniach. Nie jest to regułą, ale dla kogoś świeżo po studiach lub z małym doświadczeniem zarobki w ujęciu rocznym wynosić będą około 26-30 tys. funtów rocznie. Dla pracowników ze średnim doświadczeniem będzie to suma oscylująca wokół 35 tys. funtów rocznie. Osoby z dość dużym doświadczeniem zazwyczaj są rozpatrywane osobno, ale są to kwoty powyżej 40 tys. funtów rocznie.

Tak mniej więcej w mojej ocenie wygląda obecna sytuacja na rynku pracy w MES/CFD. W następnych akapitach chciałbym podzielić się moimi spostrzeżeniami odnośnie tego dlaczego w Polsce jest ciągle tak mało zakładów wykorzystujących symulacje komputerowe.

Polska jest krajem produkcyjnym, a nie innowacyjnym.

Oczywiście ten nagłówek to spore przekłamanie, bo nie jest tak, że nic innowacyjnego w Polsce nie powstaje. Niemniej ciągle za mało pieniędzy przeznacza się na badania i rozwój. Ten artykuł dość dobrze pokazuje, że blado wypadamy na tle gospodarek europejskich.

Tutaj chce podkreślić, że jestem świadomy, że wpływ na taką sytuacje ma mnóstwo czynników, a zwiększenie funduszy nie rozwiąże problemu od tak. Jednak, symulacje inżynierskie są związane głównie z badaniem produktów już na etapie ich projektowania. W rezultacie obliczenia przeprowadzane są zazwyczaj w miejscu, w którym się projektuje. Niektóre duże firmy zlecają obliczenia mniejszym podmiotom, ale nie jest to aż tak powszechna praktyka jak mogłoby się wydawać. Zdecydowanie częściej spotkać można sytuację, w której małe firmy konstrukcyjne zlecają innym firmom konsultingowym przeprowadzenie symulacji komputerowej.
Skoro w Polsce nie powstała dotąd żadna firma inżynieryjna o charakterze globalnym, to rozsądnie byłoby pozwolić małym firmom rosnąć. Co więcej, oprócz funduszy unijnych należałoby znaleźć inne sposoby na zachęcenie firm do inwestycji w badania i rozwój.

Wysokie koszty utworzenia działu obliczeń w firmie

Niestety, pieniądze są jednym z głównych czynników, z powodu których firmy, nie tylko w Polsce, nie są zainteresowane inwestycją w symulacje inżynierskie. Oprócz kosmicznych kosztów licencji, należy wziąć pod uwagę również koszty sprzętu komputerowego oraz szkoleń dla pracowników. Co prawda młodzi absolwenci studiów coraz częściej mają wiedzę jak przeprowadzać takie symulacje, jednak to nie oni są osobami decyzyjnymi. Dla kadry zarządzającej stopa zwrotu z inwestycji zdaje się być ciągle zbyt niska.

Brak współpracy ośrodków naukowych z przemysłem

Tutaj kolejny raz można zarzucić mi generalizację, ale widzę jak sprawy wyglądają w Wielkiej Brytanii. W opinii wielu osób polskie uczelnie odstają poziomem od uczelni zagranicznych. Ja tak wcale nie uważam. Nie wydaje mi się także, żeby to było przyczyną powszechnego braku dialogu pomiędzy uczelniami a przemysłem. Ubolewam nad tym, bo odnoszę wrażenie, że praktycznie wszystkie doktoraty na uczelniach technicznych w Anglii są finansowane przez firmy zewnętrzne. W Polsce zdecydowana większość to praca nad teorią, która bardzo rzadko ma wpływ na realne zastosowania. Niestety, ale nikt nie zapłaci za symulacje komputerowe, które w żaden sposób nie rozwijają istniejącego produktu bądź technologii. Kolejnym aspektem jest brak wykorzystania zasobów, które posiadają ośrodki naukowe. Oprócz kadry naukowej, uczelnie często mają dostęp do superkomputerów, które znacznie ułatwiają przeprowadzanie obliczeń. Warto wiedzieć, że w Polsce jest ich kilka. Wiem o jednej firmie, która wykorzystuje ten potencjał, ale zastanawia mnie dlaczego nie jest ich więcej.

Perspektywy

Pewnie znalazłbym jeszcze kilka problemów, które są zmorą naszego rynku pracy, ale dość narzekania! Należy się zastanowić jakie są perspektywy na przyszłość, bo te wyglądają dość optymistycznie.

Raporty firm badających rynek

Firmy zajmujące się badaniem rynku twierdzą, że trend jest jednoznaczny – rynek symulacji inżynierskich będzie się tylko powiększać. Według raportu wydanego w 25 czerwca 2019 roku przez CIMdata, wartość przychodów w roku 2018 wynosiła 6.5 miliarda dolarów. Z kolei raport wydany rok wcześniej, przewidywał, że ta wartość wynosić będzie 6.3 miliarda dolarów. To pokazuje, że rynek symulacji rozwija się dynamiczniej niż sądzono.

Warto tutaj też wspomnieć o tym jak często w ostatnich czasach dochodzi do przejęć mniejszych firm przez największych graczy na rynku. Tutaj chciałbym wymienić tylko kilka bardziej spektakularnych przejęć.

  • Altair:
    • Acusolve – 2011 rok
    • FluiDyna – 2018 rok
    • SIMSOLID – 2018 rok
  • Ansys
    • Fluent – 2006 rok – $299 mln
    • Ansoft Corp. – 2008 rok – $387 mln
    • Apache Design – 2011 rok – $310 mln 
    • Optis – 2018 rok – $300 mln
    • LS-DYNA – 2019 rok – $775 mln
  • Dassault Systemes
    • Abaqus – 2005 rok – $413 mln
    • CST – 2016 rok – $240 mln
    • EXA – 2017 rok – $400 mln
    • Medidata – 2019 rok – $5700 mln
  • Siemens
    • UGS Corp – 2007 rok – $3500 mln
    • CD-Adapco – 2016 rok – $970 mln
    • Mentor Graphics – 2016 rok – $4500 mln

Te kwoty i ilość przejęć nie zwiastują zastopowania inwestycji na rynku symulacji. To także tylko wybrane przeze mnie przejęcia, które udało mi się w miarę szybko zweryfikować. W rzeczywistości jest ich znacznie więcej.

Nowe sektory, w których wykorzystywane są symulacje inżynierskie

Symulacje od zawsze wykorzystywane były głównie w szeroko pojętym przemyśle. Samochodowym, lotniczym, energetycznym, zbrojeniowym itp. Wszędzie tam gdzie główną rolę odgrywały wielkie i głośne maszyny mogące pozbawić kogoś życia. Na dzień dzisiejszy oprócz wymienionych sektorów symulacje wykorzystuje się w takich dziedzinach jak:

  • odnawialne źródła energii
  • elektryczne  samochody
  • drony i urządzenia autonomiczne
  • infrastruktura 5G
  • IoT / Cyfrowy Bliźniak
  • elektronika (laptopy, smartfony itp)
  • medycyna
  • projektowanie opakowań produktów spożywczych i użytku codziennego
  • sport
  • przewidywanie pogody

Rozwój komputerów

Wydaje mi się, że nie ma osoby, która nie zauważa jak szybko rozwijają się komputery i urządzenia elektroniczne. To zjawisko ma niebagatelny wpływ na rozwój symulacji, bo szybsze PC-ty to krótszy czas przeprowadzenia symulacji. Nie o komputerach stacjonarnych chciałbym tu jednak wspomnieć, a superkomputerach. Przy pomocy takich maszyn zwanych HPC (High Performance Computer) można urachamiać symulacje jak np. ta symulacja lądowania na Marsie, albo symulacja zderzenia Tesli. To obliczenia, których nie można byłoby przeprowadzić na komputerze domowym.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że takie superkomputery są tworzone w większych na uczelniach technicznych, a nawet w bardziej wyspecjalizowanych zakładach pracy. Mało tego, dostawcy oprogramowania do symulacji wychodzą na przeciw firmom i oferują odpłatny dostęp do swoich superkomputerów. Póki co firmy są dość ostrożne w kwestii korzystania z takich usług, ale z biegem czasu sytuacja na pewno się zmieni.

Ceny oprogramowania do symulacji

Tu pewnie wykaże się sporą dozą optymizmu, ale mam nadzieję, że ceny oprogramowania do symulacji się obniżą. Nie przez to, że producenci będą chcieli mniej zarabiać, bo to jest mało prawdopodobne. Ma się to odbywać przez tzw. demokratyzację oprogramowania, tj. dopasowanie funkcji do potrzeb użytkownika. W tym wypadku małe firmy będą miały możliwość kupna tylko tych modułów oprogramowania, które są im potrzebne. Wspomniana demokratyzacja oprogramowania ma się również objawiać tym, że symulacje mają trafiać do szerszej grupy odbiorców (np. do użytkowników programów CAD) właśnie przez to, że sposób ich wykonywania będzie uproszczony.


Kończąc ten post, chciałem podkreślić, że jest to mój punkt widzenia. Jest wiele aspektów (jak np. współpraca pomiędzy przemysłem a uczelniami), które mogą działać lepiej niż przedstawiłem. Jeśli tak jest to z chęcią o tym posłucham.

Jeżeli tak jak mi zależy Ci na tym by więcej osób usłyszało o symulacjach inżynierskich to nie wahaj się i udostępnij ten post w swoich mediach społecznościowych. Będzie mi bardzo miło i w ten sposób pokażesz mi, że podoba Ci się to co robię. Do usłyszenia następnym razem!

Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *